Blog > Komentarze do wpisu
Naklejkowicze

Dzisiaj jechałem za samochodem, na którego tylnej szybie przyklejono naklejkę z napisem "Z nami jedzie dziecko". Zawsze się zastanawiam, o co chodzi kierowcom, którzy coś takiego sobie
przyklejają. Rozumiem, o co chodzi producentowi soczków dla maluchów, który takie naklejki rozdaje - zapewnia sobie darmową reklamę. Ale po co kierowcy to przyklejają? Czy liczą na to, że inni użytkownicy dróg będą jakoś szczególnie uważać na samochód, w którym jest dziecko? Czy liczą, że służby ratunkowe po wypadku zwrócą większą uwagę na tak oznaczony samochód i będą ofiary w
nim jadące ratować w pierwszej kolejności? (Zawsze mnie zdumiewa wyróżnianie przy różnych wypadkach i innych tragediach informacji, ile wśród ofiar było dzieci. Czy życie dziecka waży
jakoś inaczej niż życie dorosłego? Ale więcej czy mniej?).

W każdym razie udało mi się w końcu z rzeczonym samochodem zrównać i wyprzedzając, zlustrowałem jego wnętrze. Oczywiście żadne dziecko z nimi nie jechało.

I teraz pytanie - co się stanie, gdy wprowadzony w błąd taką naklejką wykonam jakiś niebezpieczny manewr i stanie mi się krzywda? Czy mam roszczenie w stosunku do naklejkowicza?

środa, 22 lutego 2012, airborell
Komentarze
2012/02/22 17:59:35
Człowiek, który MA jeździć w aucie z małym dzieckiem, nakleja taką naklejkę właśnie po to, żeby inni ewentualnie wzięli na to poprawkę na drodze (bardziej uważali sami, lub zrozumieli na drodze jego ostrożność), ale na pewno nie po to, żeby z tej racji wykonywać bardziej ryzykowne manewry Tak, miałem takie naklejki.
Problemu arytmetyki współczucia nie będę teraz poruszać.
-
Gość: A., 83-238-172-168.ip.netia.com.pl
2012/02/24 11:43:17
Nijak nie rozumiem w jaki sposób mała naklejka miałaby Cię sprowokować do wykonania niebezpiecznego manewru.
Przeczytałam kiedyś tłumaczenie pewnej mamy, że taka naklejka usprawiedliwia niebezpieczne manewry, które ona może wykonać. Bo dziecko może coś w samochodzie rozlać, może zapłakać itp. Dziecko rozprasza kierowcę podobnie jak rozmowa przez telefon komórkowy.
-
2012/02/25 20:05:50
@ Airborell:

Czepiasz się. Ja akurat naklejki chwilowo nie wożę, bo ostatnia mi się zdarła, a nowej fajnej jakoś nie mogę znaleźć. Ale póki miałem, oznaczała ona mniej więcej takie coś: "wiozę dziecko, więc jadę wolniej, szybciej zaczynam dohamowania, staję na wszystkich stopach, etc., etc. Jeśli ci to przeszkadza, wyprzedź mnie, byle ostrożnie". Oczywiście, ta naklejka to nic wiążącego, kto chce - zobaczy, kto nie, ten nie. Ale z tymi manewrami i krzywdą to, zdaje mi się, naprawdę pofrunąłeś wysoko:)
-
2012/02/26 20:53:24
"Czy życie dziecka waży jakoś inaczej niż życie dorosłego?"
Tak.
Bo jest bardziej kruche i niewinne. I tyle ma przed sobą. Dlatego śmierć dziecka bardziej boli. Myślę, że to najbardziej bolesna rzecz, jaka może spotkać rodzica. Z drugiej strony - że właśnie tylko rodzic potrafi to w pełni zrozumieć.

Ida

-
2012/02/27 10:19:57
Myślę, że śmierć rodzica to najbardziej bolesna rzecz, jaka może spotkać dziecko.

Trafia do mnie argument A., zupełnie nie trafia to "więc" u albiceleste.
-
2012/02/27 12:18:23
@ Omfala:

Skoro już koniecznie musimy się bawić w arytmetykę współczucia, różnica w kruchości życia dziecka, osoby w sile wieku i starca plasuje się w granicach błędu statystycznego. Co zaś się tyczy tego, że to niby rodzic jest w stanie zrozumieć więcej, niż nie-rodzic, sam od ładnych już kilku lat jestem tatą. A mimo to, nieodmiennie irytuje mnie takie stawianie sprawy.

@ Airborell:

Wg mnie argument A. jest - pardon - kompletnie bezsensowny. Jeśli płacz dziecka, albo rozlane mleko mogą pozbawić cię kontroli nad samochodem - nie siadaj za kierownicę, lub przynajmniej nie woź dzieci.
-
2012/02/27 12:32:04
@albiceleste:

Chodzi o rozproszenie uwagi, nie o pozbawienie kontroli nad samochodem. To rozumiem, nie za bardzo rozumiem Twojego podejścia, które można streścić "z dzieckiem jadę ostrożnie, bez dziecką szaleję".
-
2012/02/27 13:52:56
Dla mnie ta naklejka oznacza "nie siedź mi na dupie, metr za zderzakiem - jeśli się wlekę, to widocznie mam powód - może dzieciaki jedzą, może piją, może grają, może wrzeszczą".

Jeden jedyny raz w życiu miałem ochotę pobić innego kierowcę. Gdy jechałem z dzieciakami, a metr za mną jechał jakiś #$%^ by mnie "przyspieszyć". Wyprzedził 500 m dalej - na krótkim kawałku nie mógl. I to był oczywiście "zawodowiec" - przedstawiciel handlowy.
-
2012/02/27 15:25:20
śmierć rodzica to najbardziej bolesna rzecz, jaka może spotkać dziecko

Napisałeś to w ewidentnej kontrze, jakby nie dostrzegając różnicy w stopniu rozwoju emocjonalnego dziecka i rodzica. To nie jest symetryczne.
-
2012/02/29 00:30:57
@ Airborell:

można streścić "z dzieckiem jadę ostrożnie, bez dziecką szaleję".

Ale jakie "szaleję"? A nie można go streścić: "z dzieckiem jadę jeszcze ostrożniej, niż zwykle"?

A, no i co tzn. "rozproszenie uwagi"? Ja tam bym wolał, żeby uwaga moich współuczestników ruchu nie była niczym rozproszona.