|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Naklejkowicze
Dzisiaj jechałem za samochodem, na którego tylnej szybie przyklejono naklejkę z napisem "Z nami jedzie dziecko". Zawsze się zastanawiam, o co chodzi kierowcom, którzy coś takiego sobie środa, 22 lutego 2012, airborell
Komentarze
Gość: A., 83-238-172-168.ip.netia.com.pl
2012/02/24 11:43:17
Nijak nie rozumiem w jaki sposób mała naklejka miałaby Cię sprowokować do wykonania niebezpiecznego manewru.
Przeczytałam kiedyś tłumaczenie pewnej mamy, że taka naklejka usprawiedliwia niebezpieczne manewry, które ona może wykonać. Bo dziecko może coś w samochodzie rozlać, może zapłakać itp. Dziecko rozprasza kierowcę podobnie jak rozmowa przez telefon komórkowy. 2012/02/25 20:05:50
@ Airborell:
Czepiasz się. Ja akurat naklejki chwilowo nie wożę, bo ostatnia mi się zdarła, a nowej fajnej jakoś nie mogę znaleźć. Ale póki miałem, oznaczała ona mniej więcej takie coś: "wiozę dziecko, więc jadę wolniej, szybciej zaczynam dohamowania, staję na wszystkich stopach, etc., etc. Jeśli ci to przeszkadza, wyprzedź mnie, byle ostrożnie". Oczywiście, ta naklejka to nic wiążącego, kto chce - zobaczy, kto nie, ten nie. Ale z tymi manewrami i krzywdą to, zdaje mi się, naprawdę pofrunąłeś wysoko:) 2012/02/26 20:53:24
"Czy życie dziecka waży jakoś inaczej niż życie dorosłego?"
Tak. Bo jest bardziej kruche i niewinne. I tyle ma przed sobą. Dlatego śmierć dziecka bardziej boli. Myślę, że to najbardziej bolesna rzecz, jaka może spotkać rodzica. Z drugiej strony - że właśnie tylko rodzic potrafi to w pełni zrozumieć. Ida 2012/02/27 10:19:57
Myślę, że śmierć rodzica to najbardziej bolesna rzecz, jaka może spotkać dziecko.
Trafia do mnie argument A., zupełnie nie trafia to "więc" u albiceleste. 2012/02/27 12:18:23
@ Omfala:
Skoro już koniecznie musimy się bawić w arytmetykę współczucia, różnica w kruchości życia dziecka, osoby w sile wieku i starca plasuje się w granicach błędu statystycznego. Co zaś się tyczy tego, że to niby rodzic jest w stanie zrozumieć więcej, niż nie-rodzic, sam od ładnych już kilku lat jestem tatą. A mimo to, nieodmiennie irytuje mnie takie stawianie sprawy. @ Airborell: Wg mnie argument A. jest - pardon - kompletnie bezsensowny. Jeśli płacz dziecka, albo rozlane mleko mogą pozbawić cię kontroli nad samochodem - nie siadaj za kierownicę, lub przynajmniej nie woź dzieci. 2012/02/27 12:32:04
@albiceleste:
Chodzi o rozproszenie uwagi, nie o pozbawienie kontroli nad samochodem. To rozumiem, nie za bardzo rozumiem Twojego podejścia, które można streścić "z dzieckiem jadę ostrożnie, bez dziecką szaleję". 2012/02/27 13:52:56
Dla mnie ta naklejka oznacza "nie siedź mi na dupie, metr za zderzakiem - jeśli się wlekę, to widocznie mam powód - może dzieciaki jedzą, może piją, może grają, może wrzeszczą".
Jeden jedyny raz w życiu miałem ochotę pobić innego kierowcę. Gdy jechałem z dzieciakami, a metr za mną jechał jakiś #$%^ by mnie "przyspieszyć". Wyprzedził 500 m dalej - na krótkim kawałku nie mógl. I to był oczywiście "zawodowiec" - przedstawiciel handlowy. 2012/02/27 15:25:20
śmierć rodzica to najbardziej bolesna rzecz, jaka może spotkać dziecko
Napisałeś to w ewidentnej kontrze, jakby nie dostrzegając różnicy w stopniu rozwoju emocjonalnego dziecka i rodzica. To nie jest symetryczne. 2012/02/29 00:30:57
@ Airborell:
można streścić "z dzieckiem jadę ostrożnie, bez dziecką szaleję". Ale jakie "szaleję"? A nie można go streścić: "z dzieckiem jadę jeszcze ostrożniej, niż zwykle"? A, no i co tzn. "rozproszenie uwagi"? Ja tam bym wolał, żeby uwaga moich współuczestników ruchu nie była niczym rozproszona. |
Problemu arytmetyki współczucia nie będę teraz poruszać.